|
![[.]](pix.gif) |

Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy.
Kobieta łatwiej przyzna, że nie ma racji, gdy ma rację, niż gdy jej nie ma.
Mąż: człowiek, który nigdy nie pamięta o twoich urodzinach, ale w towarzystwie chętnie wymienia twój wiek.
Jeden dobry pocałunek zasługuje na następny.
Lepiej być nieszczęśliwą samotnie, niż nieszczęśliwą z kimś innym.
Wszystko, co się opłaca posiadać, opłaca się również, aby na to czekać.
Skąd mam wiedzieć czego mężczyzni oczekują po symbolu sexu?! W końcu jestem dziewczyną!
Łatwiej jest wyglądać sexy, kiedy myśli się o jakimś konkretnym mężczyznie.
Nie interesują mnie pieniądze. Ja po prostu chcę być wspaniała!
Lepiej, gdy zna Cię cały świat, nawet jako seksbombę, niż gdyby Cię wcale nie znano.
Kariera to piękna rzecz, ale nie możesz się do niej przytulić w zimną noc.
Myślę, że ludzie potrzebują ludzkiego ciepła nawet we śnie i w nieświadomości.
Fakt, że jestem sławna, daje mi poczucie szczęścia. Ale tylko chwilowe.
Jeżeli nie mogę być matką, niech przynajmniej będę aktorką. Ja muszę być kimś! I, cokolwiek to jest, chcę być w tym dobra!
Usiłuję jakoś się odnaleźć, być dobrą aktorką i dobrym człowiekiem. Czasem czuję się wewnętrznie silna, ale wtedy muszę wejść w siebie, w pełni świadomie się do tego przysposobić. Nie jest to łatwe. Nic nie jest łatwe. Ale pracuje sie dalej...
W Hollywood dziewczęca cnota jest dużo mniej ważna niż fryzura. Oceniają Cię według tego jak wyglądasz, a nie - kim jesteś. Hollywood to miejsce, gdzie płacą Ci tysiąc dolarów za pocałunek, a pięćdziesiąt centów za duszę.
Nigdy nie miałam szansy nauczyć się czegoś w Hollywood. Obracano mnie zbyt prędko. Przeganiano z jednego filmu do drugiego.
Wszyscy po prostu się ze mnie śmieją. Nie znoszę tego. Czy nie mogę być kimś innym? Mój Boże, jak długo można być sexy?
Niezależnie od tego, jak wiele można się nauczyć i jak lepszą stać się aktorką, nie można nagle się zmienić, przebrać w suknię pod szyję i z długimi rękawami, przefarbować włosów na czarno.
Wiem, że należę do publiczności; należę do świata nie z powodu talentu, a nawet nie dlatego że jestem ładna, ale dlatego, że nigdy nie należałam do żadnej pojedynczej osoby. Publiczność była moją jedyną rodziną.
Sława budzi zawiść. Ci, których napotykasz, myślą sobie, no dobrze, kim ona właściwie jest,
kim jej się zdaje, że jest tą całą Marilyn Monroe. Czują, że twoja sława daje im jakiś przywilej aby podejść do ciebie i coś ci powiedzieć, cokolwiek, wszystko jedno co, a to i tak nie zrani twoich uczuć - tak jakby przydarzyło się to twojemu ubraniu...
Problem polega na tym, że symbol seksu staje się rzeczą. Ja po prostu nie znoszę bycia rzeczą...
Nie chcę się zestarzeć, chce zostać taka, jaka jestem. Nadal nie potrafie grać... naprawdę. Monty miał swoją urodę, ale kiedy ją stracił, wciąż był wielkim aktorem. A ja nie jestem. Nie mogę się oszukiwać. Kiedy przeminie moja twarz i moje ciało, będę nikim... nikim... znów całkiem nikim.
Przez całe życie grałam Marilyn Monroe, Marilyn Monroe, Marilyn Monroe. Zawsze starałam się robić wszystko jak najlepiej i teraz gram tylko marną imitację samej siebie...
Cóż z tego, że człowiek ma cały świat, kiedy straci duszę.
Wybór i opracowanie:
Zosia & Bi

|
![[.]](pix.gif) |
|